Przy bramach zamku! Pierwszy dzień późnorocza, 502 r.e.ś. W końcu dotarłem do zamku. Gdy przygotowywałem się do mojego małego monologu, nie mogłem zebrać myśli!
Jak zapamiętam kwestie, rozmarzony pośród tak wspaniałej architektury? Myślałem, że posągi lorda otaczające wejście do miasta zaspokoją głód moich oczu, ale zdaje się, że były zaledwie przystawką! Tutejsze kamienne konstrukcje zostawiają dużo miejsca krajobrazowi:
Kolumny sięgają ku kopule jak modlitwy w deszczową noc, spowijając cytadelę nieustającym spokojem. Wystarczy sobie wyobrazić szarą kaplicę na szczycie klifu, mech pełznący po stuletnich cegłach. Błyskawice i gromy dręczą nie tylko sanktuarium, lecz także i rzekę dławiącą przepaść. Kamienne łuki sięgają na boki, a w zmąconym strumieniu pląsają żaby. Okalają pilastry niczym kościany parasol, chroniąc nas, trzodę, przed wyjącym wichrem.
Muszę zapamiętać! Moja publika się zbliża – oby lordowi spodobał się mój głos! Jeśli nie, wkrótce zawisnę na jednym z tych łuków... Skup się, Chester! Dla ponurych myśli nie ma miejsca w tak pięknej, okrytej blond włosami głowie, jak twoja!
Chester „Farciarz” Loft |