Woda zbrukana czerwienią Obawiam się, że coś się przebudziło.
Każdego dnia coraz więcej osób znika... początkowo tylko ci, którzy zapuścili się poza zatokę. Teraz jednak każdy, kto zbliży się za bardzo do kanałów podczas bezksiężycowej nocy ginie w wodach.
Czuję, że coś nas sprawdza... nadgryza, żeby zobaczyć, czy się cofniemy, będziemy walczyć lub też uciekać. Lecz co możemy zrobić w obliczu bezimiennej zjawy, która stawia nam wyzwanie? Nie ma żadnej straży, żadnego króla, który by nas bronił... Wyruszyli na świętą wojnę, zostawiając nas bezbronnych w obliczu mrocznych wód kryjących złowrogi los.
Niektórzy postanowili przenieść się w głąb lądu. Nawet latarnik zbiegł, z tego, co słyszałem. Stary mężczyzna, który spędził całe swoje życie przy tym wybrzeżu... Zastanawiam się, co takiego zobaczył ostatniej nocy, podczas tej bezsłonecznej burzy... i ile czasu mamy, zanim nam się to ujawni. |