W płomienie Próbowaliśmy wzlecieć w górę. Uciec. Ocalić się – ocalić Matkę Płomieni. Ale utknęliśmy. Coś nas trzyma i dobrze wiemy, co to takiego. Obecny plan zakłada wejście do płomieni. Tyle nam zostało. Wszyscy pozostali łapią, co tylko mogą. Swój najcenniejszy dobytek. Nie wiem, na co liczą. Może sami tego nie wiedzą. Ale panika się szerzy i też ją czuję. Jedyna wartościowa rzecz, jaka mi pozostała, to bloki konstrukcyjne z litego złota. Są stanowczo za ciężkie. Muszę je zostawić i liczyć na najlepsze. Pójdę tam, nie mając nic. Wiedza to jedyne, co warto zabrać ze sobą. Wszystko inne to tylko ciężar.
(Ale na wszelki wypadek ukryję je gdzieś blisko. By coś na mnie czekało, jeśli powrócę.) |