Siła Vukah Ta arena należy do wojowniczego klanu lubującego się w krwawych podbojach. Gromadzą się na stoku wzgórza i urządzają walki gladiatorów, z których zwycięsko wychodzi tylko jeden – ten, którego nazwałem awanturnikiem.
Choć wszystkich Vukah cechuje zachłanność, tutejsi przeprowadzają inne obrzędy niż ci, którzy zajęli Fort Kelvin. Ich rytuały ofiarne są różne, ale przelana krew zawsze oznacza przychylność w oczach bóstw: prabestii, które królują na niebie i ziemi, zrodzone z ciała i nieśmiertelne za sprawą totemów, które błogosławią i przeklinają.
Vukah... Czy poświęcając się w ogniu, chcecie im zaimponować, czy udobruchać? Czy opuściliście swoje domy i zajęliście nasze w ramach podboju, czy ucieczki? Co to za żywioł, co za kataklizm, co za bóg bez twarzy was tu sprowadził?
Muszę odkryć wasze sekrety, ale podejście bliżej równałoby się ze śmiercią. Być może gdy awanturnik zaśnie... przyjdę na przeszpiegi.
Marianne Reed, 498 r.e.ś. |