Nocna warta To prawda, żem się zdrzemnął kapkę, ale czujnie! Umiem trzymać wartę z zamkniętymi oczami, to żaden problem!
Śniłem sobie smacznie, kiedy nadpełzło kwaśne powietrze i kwaśne stwory! Obudziłem Mathew i uciekliśmy!
Biegnąc w popłochu, zgubiliśmy prezent i wiadomość od tamtej panienki! Teraz sobie myślę: kto nam zapłaci, jeśli nie mamy towaru? Zmęczyłem się. Głowa boli.
Mathew powiedział „Czas na improwizację”. Ten to mądry. Sprytny łeb, bardzo sprytny. „Napiszemy swój list. Na ładnym papierze! Czystym jak łza! Nie zorientuje się, wiesz?”.
No to pisaliśmy i pisaliśmy, i śliniliśmy się nad tym papierem, ale pojawił się problem: w wykropkowanym miejscu trzeba się podpisać, ale imię panienki wyleciało mi z głowy. Rachel? Reagan? No i znowu głowa mnie boli. I spać się chce. Głupi list i głupie wyspy... |